żłobek

Wiosna

Za oknem słonecznie, ciepło, WIOSENNIE.
Pora na (ostrożne) zmienianie garderoby. Zimowe butki do szafy…oj czyli niedługo wybierzemy się na zakupy bo trzeba kupić nowe. Nie mam nic przeciwko zakupom pod warunkiem, że też coś dostanę. Chociażby skarpetki. Z mamą takie zakupy są expresowe, więc sama przyjemność. Hm… ale są dlatego, że mama w ogóle robi szybko zakupy, czy dlatego że ze mną? To ciekawe…

Poza tym dzisiaj ciocie przekazały mamie, że gdy okazało się przy podziale biszkopcikiem (czy jakoś tak ;)) zabrakło go dla jednego dzieciaczka, kolegi którego bardzo lubię (ale ja wszystkich lubię),
to mu po prostu najzwyczajniej w świecie oddałem swój.
Mama wierzy że to była czysta empatia.  Tata chyba też, ale nie może uwierzyć, że taki maluch rozumie taką sytuację.

Kto za kto przeciw? Ja wiele rozumiem..

A na dowód przytoczę tekst z badań  (Perri Klass. Artykuł z New York Times News Service)

Wszystko zaczyna się w domu

Co o promowaniu prospołecznych zachowań mówią eksperci? Wzór rodzica jest oczywiście bardzo ważny, dzieci powinny doświadczać współczucia czy empatii długo przed tym, zanim nauczą się mówić.
- Trzeba wyjaśniać im co czują ludzie – mówi Eisenberg. I dodaje: – Należy obserwować emocje dziecka, ale też zwracać im uwagę, mówiąc na przykład: „Uważaj, ranisz uczucia kolegi”.
Nie można oferować nagród materialnych za prospołeczne zachowania, trzeba zostawiać swobodę. Dziecko powinno czuć, że samo zdecydowało o tym, że ma ochotę komuś pomóc.

Należy także pomóc dziecku zrozumieć, że takie zachowanie świadczy o tym, że jest ono pomocne, miłe, hojne.
Praca nad temperamentem dziecka i wpływ ośrodków mózgowych – to podstawowe czynniki. Dodatkowo, rodzice mogą wspierać ten „ciepły blask”***  i światopogląd, który się z nim wiąże.
Empatia, współczucie, życzliwość, miłość zaczynają się w domu. Zaczynają się bardzo wcześnie.

Hipoteza ekonomistów – ciepły blask *** (wyjaśnienie)

Także ekonomiści pochylili się nad kwestią altruizmu i stworzyli hipotezę o „efekcie ciepłego blasku”, która ma opisywać chęć do dzielenia się z innymi.
Badania wykazały natomiast, że ten sam obszar mózgu, który aktywizuje się, gdy dana osoba wygra pieniądze, uruchamia się też, gdy pomagamy innym.

Oznacza to, że jest coś w rodzaju neurologicznej „nagrody” wbudowanej w system motywacyjny mózgu.
- Obdarowywanie innych może oddziaływać na te same ośrodki w mózgu, które są ściśle związane z wytwarzaniem się nawyków
- twierdzi Bill Harbaugh, ekonomista z Uniwersytetu w Oregonie, który zajmuje się badaniem altruizmu.

I dodaje: – To sugeruje, że ośrodki te mogą kształtować nawyki do dzielenia się z innymi, tak samo jak kształtują wszystkie inne nawyki.

Przebieranki

Bale – Karnawale…

Gdy byliście mali kim chcieliście być? Piotrusiem Panem, tygryskiem, Kotem w butach czy Ali Babą?

Wczoraj mieliśmy w żłobku bal i ja byłem Indianinem. Nic nadzwyczajnego, bo jeszcze jestem za malutki by mieć zachcianki dotyczące takich strojów. Gdy chodziliśmy i szukaliśmy czegoś po sklepach było mi to  obojętne. Bo nie szata zdobi człowieka a dobre towarzystwo. Tak naprawdę szata zdobi człowieka..to grubszy temat ;) ale na dzień dzisiejszy  jeszcze nie przywiązuje do tego uwagi.

Niedługo mama dostanie zdjęcia z balu.  A ostatnio śniło mi się że byłem duży i bawiłem się w hakera by tylko mama NIE DOSTAŁA zdjęć  z balu… Chyba byłem w tym śnie jakimś 16 – stolatkiem…

Poczekamy – zobaczymy ;)

List dla cioci Marleny S.

Kochana ciociu,

kiedyś gdy będę duży, i to nie tylko na tyle by dosięgnąć samemu do tych wszystkich rzeczy na stole – ale tak naprawdę duży…
może się kiedyś spotkamy. Stojąc gdzieś na jakiejś wystawie, czy na jakimś koncercie, czy choćby fotografując piękno przyrody w parku…
To wersja mamy, bo tata by wolał:  gdy będę schodził z boiska z ważnego meczu, z bieżni czy wychodząc do sklepu zarzucając na chwilę konstrukcję nowego śmigłowca…

- może się spotkamy?

Uśmiechnę się do Ciebie, odpowiem grzecznie, że „rzeczywiście przepiękna pogoda” i przedstawię się jako Maciej P.
A ty mi odpowiesz: „Opiekowałam się kiedyś w żłobku Maciusiem P. Ale tylko kilka miesięcy”.

A ja się zapytam: „A bardzo malutki był wtedy?”
Odpowiesz: „Miał gdzieś mniej więcej rok i pięć miesięcy, do jego dwudziestego miesiąca”.

Na co uśmiechnę się i powiem:
- „Nie sądzę żeby to było TYLKO kilka miesięcy. To były kamienie milowe w jego życiu.  Bardzo cenne chwile w poznawaniu świata. Życia. Zachowania. Obcowaniu ze wszystkim co nowe. A ty byłaś gdzieś obok jego mamy, taty i innych cioć i wspierałaś go. Dziesiątki razy trzymając go za rękę. Obdarowywałaś go uśmiechem mówiąc mu, że tak właśnie należy się do siebie zwracać. A on ci dziękuje, że byłaś przez te „kilka” miesięcy, i że miał przyjemność Cię poznać”.

WSPANIAŁOŚCI DROGA CIOCIU. I DO ZOBACZENIA W PRZYSZŁOŚCI. TEN ŚWIAT JEST MIMO WSZYSTKO MAŁY,  WIĘC NIE WYKLUCZONE, ŻE SIĘ JESZCZE SPOTKAMY.

MACIUŚ P.

Angielski

Pisze o tym wielu rodziców, więc wypowiem się i ja. Z mojej perspektywy dziecka. Konkretnie chodzi o język angielski w żłobku. Jak ja to widzę?? Jako fajną zabawę z piosenkami, kolorowankami i nową ciocią od nauki angielskiego.  Moje dzisiejsze zachowanie chyba też dużo na ten temat powiedziało. Już przybliżam:

Kiedy spotkałem się z serią zabaw (nauka poprzez zabawę) DIDI the DRAGON, spodobało mi się jak wszytko co nowe i interesujące. A raczej w interesujący sposób przedstawione.  Bo jak życie nas uczy ważne jest opakowanie, a czasem cukierek nie jest tego wart. Ale co ja to chciałem… o tym angielskim. Bo cukierków nie jem…

I wszystko było super. Aż tu w weekend do zabawy włączyła się mama. Razem śpiewaliśmy, tańczyliśmy i obejrzeliśmy krótką baję o naszym smoku. To dopiero była radość. Przeżywać to z mamą… i gdy dziś w żłobku mieliśmy tę piosenkę, i tą samą lekcję co z mamą – zrobiło mi się strasznie smutno.  Bo dzisiaj rano jeszcze razem z mamą przy niej dygałem.  I ciocie to zauważyły. I w mig zrozumiały, że  bardzo zatęskniłem za mamą. Która już ze mną to przerabiała.  Nie ważne co. Ważne są wspomnienia w jakim to się odbywało towarzystwie. Jeśli było fajnie, to się najzwyczajniej tęskni.

I nie ważne czy poznawaliśmy wtedy kolory. Czy nazywaliśmy zwierzątka. Przecież ja nie potrafię powiedzieć jeszcze po polsku chociażby „kaloryfer”, więc gdzie jak będę wyjeżdżał po angielsku z „red” czy „blue”. Mama jest realistką, wie to … ;)

Ważne z kim była ta zabawa.

A to czy się osłucham, to już inna bajka. O smoku i dziewicach. Czy jakoś tak. Ale chyba tej opowiastki miałem jeszcze nie słuchać z racji na wiek.  Słuchać i nie słuchać… niech się zdecydują :)

Już za chwilkę…

Odliczanie do Twojego przyjazdu Tato trwa. Cztery, trzy, dwa … odliczam po polsku. I po angielsku. Bo już w żłobku uczymy się tego języka. Oczywiście poprzez zabawę.
To nic że dziś po południu gdy Mami po mnie przyszła – obie z ciocią ze żłobka zastanawiały się co ja takiego mówię. Później też jeszcze byłem podekscytowany.
Bo ja po środowym angielskim tak się czuję…
Przecież tak wyraźnie wszystko mówiłem a one nie zrozumiały. Może jeszcze akcent mam niedopracowany. Kobiety – słuchają tylko siebie ;)
Tak czy siak, już za parę dni…czekamy!

KatalogZdrowy.pl

Pogodzony z losem

Poranek w żłobku wygląda nadal dramatycznie ale z każdym dniem coraz lepiej.
Dziś na przykład:
Rozpłakałem się, mama mnie tuliła ale otworzyła szafę by wziąć wieszak na moje ciuchy.
Płakałem dalej, bo wiedziałem, że zaraz wyjdzie, ale jak już otworzyła szafę to zerknąłem i jedną ręką wyjąłem swoje kapcie żeby się nie pomyliła.
Postawiła mnie na ziemi by mnie rozebrać…
Płakałem dalej ale usiadłem na ławeczce gdzie się najwygodniej przebiera, próbując sobie te kapcie nałożyć.

A mama dziś zamiast szklanych oczu się uśmiała.
Że płaczę, ale obsługuję się prawie sam pogodzony z losem.
Bo wie że zaraz będę dzielny i w ciągu dnia nie płaczę już ani trochę.
Rano to tylko tak dla niej, by nie myślała, że mi nie żal że idzie do pracy :)
KatalogZdrowy.pl

Tydzień pierwszy

Jakby emocji było mało, do tego wszystkiego wyszły mi 3 nowe ząbki. Trzy czwóreczki. Nie jestem pewny czy czwarty też zaraz nie wyjdzie. Dobrze że idą hurtem, ból jest wtedy jeden. Staram się to przesypiać. Nawet w żłobku przed dwa dni zdarzyło mi się pospać prawie jak niedźwiadkowi zimą. I mama, i ciocie pozwoliły mi na taką zmianę rytmu dnia. Ze względu na kumulację emocji i zmian w tym okresie.
Kumulacja…hm, może warto zagrać w Lotto. Jestem niepełnoletni, ale mama skreśli. Tylko mi potem nie odda całości jak będzie szóstka. To nie, zaczekam jeszcze trochę ;)

Z pozostałych zmian: jak mi w żłobku? Bardzo fajnie. Poniżej przedstawiam jedną ze swoich prac – taki ze mnie mały artysta :)