turcja

Zmiana czasu

Jeśli myślicie, że wszyscy (zainteresowani) spali dzisiaj godzinę krócej to jesteście w błędzie. Ja po pierwsze spałem moje 9 godzin, więc ani minuty krócej ;) a po drugie… wyobraziłem sobie że jestem w Turcji. Z tatą. Tam zegarki przestawiają … uwaga… z niedzieli na poniedziałek! Czyli dopiero DZIŚ.

HA! Tylko nie potrafię sobie wyobrazić jak to się ma np. do godziny odlotu samolotu, gdy ktoś ma np. gdzieś przesiadkę, wyrusza  z Turcji  o danej godzinie …a w pozostałej części państw zrzeszonych w UE zmieniono już czas na letni.  Jakoś od lat sobie z tym radzą więc pewnie nie jest źle. Ale na przyszłość, jeśli nie chcesz się denerwować – nie planuj lotu z Turcji, w niedzielę po zmianie czasu. Bo wszędzie gdzie tam spojrzysz: masz inna godzinę. Telefony i komputery zmieniły Ci się same. W telewizji podają godzinę po staremu, na wydruku rachunku z marketu masz nowa godzinę. A wychodząc z niego, u pani na bazarku wisi zegar ze starą godziną. W meczetach i tak śpiewają o różnych godzinach od momentu gdy tylko wyjdzie słońce – ale to też powód do tego by zirytować cię mocniej ;)

37 dni do…

Dziś Turcja to dla mnie kraj absurdów. Ciężki do życia dla europejczyka.  Opieszałości, tureckich dywanów, kwoty 5 lira a jak nie masz to 5 EURO za WC publiczne (co za różnica ;)) itp. przypadków. Nie zapominam jednak, że jest to również kraj na początku drogi do nowoczesności i który chcąc nie chcąc musi sobie radzić ze spuścizną Imperium Osmańskiego.

To również kraj z bogatą przeszłością. Biblijnymi odniesieniami (pomijając science fiction a skupiając się na danych historycznych ;) ) oraz kulturą w którą warto się zagłębić. Poznać, obserwować, może nawet „zainspirować się” czymś konkretnym?

Jeśli nie wprowadzą dodatkowych ograniczeń blokady FB i Youtube, nie będzie źle. Twittera nie posiadam, więc jego aktualna blokada mnie nie boli ;).

Ciekawe co powiem za 2,5 roku po powrocie?

Do zobaczenia Turcjo czy NIGDY WIĘCEJ ?

Jeszcze 37 dni… by przygodę zacząć czas.

Turkish Airlines

Jeśli by się ktoś pytał – DOLECIELIŚMY. I jest …. nie jak ……… tylko kto : TATA :))))))))))).

I w tej kolejności: Jest Tata, Jest Super.

Mówią, że dzieci mają problem z lataniem. No cóż. Musiałem w poprzednim wcieleniu dużo podróżować w ten sposób, bo nie zrobiło na mnie wrażenia to co wrażenia robić nie powinno. Czyli wszelkie zmiany ciśnienia itd. Mama powiedziała, że będzie trochę jak w windzie. Ubawiło mnie to, bo lubię windę. I potem faktycznie było podobnie. Pokazywaliśmy gesty: raz w góóórę raz w dóóół,  Jak się startuje i ląduje. A mama opowiadała mi w tym  czasie bajeczkę. Jak to:

„Maciuś rozpędza się na pasie startowym

I zaraz do startu będzie gotowy

Już w bił się do lotu,

Już w górze skrzydła samolotu!

Maciej jest wreszcie między chmurami!

Leci przed siebie do góry nogami!

Każdy kto widzi te akrobacje,

że Maciej jest mistrzem, przyzna mi rację!”

Tak naprawdę nie szybowaliśmy do góry nogami, ale ta mama zawsze w tych swoich opowieściach do mnie robi tyle dramaturgi…a ja się cieszę jak głupi. A co. Mam prawo, bo jest fajnie. Najważniejsza chwila była podczas przesiadki do kolejnego samolotu. Tam czekał na nas już tatuś. Ale go wyściskaliśmy. A ja nie odchodziłem od niego na krok. W drugim samolocie to tatuś przejął stery (nie, nie samolotu głuptaski, opiekowania się mną) i po kolejnej godzinie byliśmy u celu.

Muszę powiedzieć, że moim zachwytom nad samolotami na lotnisku nie było końca. Były ogromne i robiły wrażenie.

Gdy jechaliśmy do domu było już ciemno, więc nie widziałem miasta, ale słyszałem jak dorośli rozmawiali o zatoce, o palmach. Domyślam się, że nie mieli na myśli palemek w drinkach, tylko takie prawdziwe. Padłem przed północą czasu tatusiowego. To godzina różnicy od naszego, tak więc powiedzmy że o 23.00.

Mama zawsze przed ważnymi wydarzeniami (na ok. 1,5 tyg. przed nimi) opowiada mi o nich w samych kolorowych barwach. Odlicza do dnia zero, a potem powiem wam  tak: jeśli mama koloruje te opowieści przed ich wydarzeniem „kredkami”, to moje wrażenia po nich, to „picture” zarysowane mocnymi flamastrami.  Mami nigdy nie kłamie: jeśli ma być fajowo to tak będzie.