Jak zmusić dziecko do brania leków?

I tu was mamy kochani rodzice! HA!

Na tyle możemy chociaż sobie pozwolić, w tych naszych wzajemnych negocjacjach o wszystko. „Maciuś chodź kładź się już spać. Już jest późno…” „Maciuś jemy obiadek”.

A tutaj JA stawiam warunki! I możesz za mną chodzić 15 minut z tą strzykawką, czy pipetką czy łyżeczką, kubeczkiem etc. (już chyba we wszystko nalewałaś), ale to ja decyduję czy to wypiję.  Najbardziej cieszy mnie twoja nadzieja w oczach gdy już maczam języczek, robię „HYHY” i kręcę głową na NIEEEE z błogim uśmiechem na twarzy. Więc znów czas na podchody…

Na nasivin nawet sobie pozwalam bo rzeczywiście czuje że jest po nim lepiej. Pierwszy raz każdego leku mogę spróbować bo może okazać się dobry. Ale kolejne razy? Pobawmy się w „znajdź na mnie sposób!”. Przy syropku gdzie mam brać tylko 3 ml na raz, mami znalazła sposób. Wycwaniła się i pozwala mi bez marudzenia na smoka przed snem. Macza go w syropie, jak już go wezmę to zabiera i tak 3- 4 razy. Nie jest zły ten smak więc pozwalam na to, ale nie lubię tej zabawy. Mszczę się przy reszcie leków.

A wy macie jakieś sposoby? Czy wszystkich was, my dzieciaczki mamy w garści?

7 Odpowiedzi na Jak zmusić dziecko do brania leków?

  • ~Tata Szymona mówi:

    My nie mamy żadnego sposobu. Gdy Szymon miał zlecony antybiotyk przy anginie, po prostu jeździliśmy przez cały tydzień do przychodni i szpitala na zastrzyki. Za nic nie chciał przyjąć antybiotyku.

  • nie jest łatwo…

  • Ciekawa mówi:

    mam prawie dwa latka i w kwestii leków robię sobie z rodzicami co chcę, więc witaj w klubie – na nic się nie nabiorę

  • anna mówi:

    Przyznaję, że macie nas w garści. ;)

  • socjoblozka mówi:

    Trudny temat, bo zmuszanie zazwyczaj kończy się gwałtownym zwrotem lekarstwa. U nas różne specyfiki pijemy teraz kilka razy dziennie więc musieliśmy znaleźć sposób. To nie są lekarstwa a różne ziołowe mieszanki oraz prebiotyki. Te ostatnie to piją nawet nie do końca wiedząc, że piją bo dosypuję do wody. Smaczne owocowe krople też dolewam do wody a te mniej smaczne do tranu, który chłopcy piją od dawna i nawet lubią bo jest bez smaku. Krople trochę zmieniają smak, wtedy się krzywią i mówią, że się popsuł ale na szczęście nadal go piją. Starszy wiele już rozumie i ładnie pije. Młodszy polubił picie lekarstw z kieliszka do wódki :) śpiewa przy tym hej ha kolejkę nalej, hej ha kielichy wznieśmy i trzepie się po tym jak dorosły po procentach :) A dodam, że u nas nikt tak nie pija wódki więc nie wiem gdzie to podejrzał.

    • lepiej zapytaj męża ;)) na pewno gdzieś widział hihi. U mnie jeszcze dziś dał się nabrać na „zamknij oczy otwórz buzię”…ale skończyło się płaczem i krzywieniem że nie dobre…masakra :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>