Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2013

Wa-wa wita!

Udało się. Przeprowadziliśmy się do miejscowości w której się urodziłem.

Mama ma sporo do ogarnięcia w nowym mieszkaniu, w związku z przygotowaniem nam przytulnego gniazdka. Ale dzięki tej zmianie mogę spać rano o 2 h dłużej. Nie będziemy już podróżować kolejami i codziennie drukować dla mnie biletu za 0 zł. Bowiem przy bilecie za 0 zł nie ma miesięcznych i biedne drzewa z tego powodu mocno cierpią. A jeżeli rano jechaliśmy KM a wracaliśmy TLK – musiałem mieć dwa różne bilety za 0 zł. Ponieważ są to inne spółki. W razie braku biletu za 0 zł, pan konduktor groził karą w wysokości 200 zł. Czy to nie absurd? W ciągu 20 dni uzbierałem 28 biletów. Bo jeszcze drukowano mi miejscówkę w TLK. Też za 0 zł …a usiedliśmy i tak w przedziale dla matki z dzieckiem.
Przypomnę, że mam rok i niecałe 4 miesiące i ponoć mogę jeździć za darmo. Jakoś to „za darmo” się nie kalkuluje ;) Na pewno nie dla EKOLOGII. Ale chyba nikogo to nie obchodzi.

Tak czy siak, dzięki przeprowadzce będziemy spędzali więcej czasu na zabawie. A mama będzie mogła siedzieć z czystym sumieniem do północy nad tymi swoimi recenzjami i scenariuszami m.in. dla młodej ambitnej grupy filmowej z którą nawiązała kontakt. Będzie pisać / pisze im etiudy, które będą emitowane przed projekcjami w sieci kin Helios. Ciekawe czy dostanę w jakiejś rolę. Mama śmieje się, że to nepotyzm, ale czego się nie robi dla takiego gwiazdora jak JA. Kto wie. Będziemy was informować.

Tylko Agatka (kotek) nie chce wyjść spod pościeli. Nie je i nie chce pić. Boi się.  Oj dzieje się, dzieje…

Na bloga liczniki

Inspiracje

- Performance to stan umysłu – mówi Marina Abramović. Artystka, która od lat jest czołową przedstawicielką sztuki performance’u.

Ostatnio poznałem nowy rodzaj sztuki i od razu zacząłem go wdrażać w swoje małe – wielkie życie. Ostatnio Mami chciała obejrzeć jakiś dokument, a ja usilnie nie chciałem iść spać. Było już grubo po 21.00. Więc pozwoliła mi wtedy jeszcze chwilkę posiedzieć i poprzytulać się do siebie. Trafiłem wtedy na moment gdy wzruszyła się oglądając ten dokument i łezka poleciała jej po policzku. Nie wiedziałem czemu. Zaczęła mi więc tłumaczyć o co chodzi. Konkretnie o co chodzi tej dziwnej pani, która przez 10 godzin dziennie siedziała po środku sali w New Art Gallery w Londynie a na przeciw niej siadali goście. By wzajemnie się sobie poprzyglądać.

Tak więc odwróciłem się do mamy i na wzór artystki przyglądałem się parę minut. A mama przyglądała się mi. Była szczęśliwa. Tuląc mnie i głaszcząc. Nie rozumiem więc dlaczego gdy obudziłem się o godz. 2.00 i przyglądałem się jej do godz. 4.00 nie była taka szczęśliwa. Mówiła coś o tym, że o 5.30 musi wstać do pracy. Ale szczęśliwi przecież czasu nie mierzą…
Najpierw jej się sztuka podoba potem nie. Artyści!

Weekend też zleciał nam ciekawie. Byliśmy na pożegnaniu lata u cioci G. na działce. Ten spędzimy rozmawiając z tatą na skype. Dotarła do niego w końcu paczka z domu (po tylu tygodniach…jeśli mogę pozwolić sobie na komentarz to powiem, że sam bym w wózeczku doczepionym do mojego bezpedałowego rowerka szybciej mu to dostarczył). Będzie mu przyjemniej pijąc herbatę z kubeczka z moim zdjęciem i śpiąc na poduszce, którą Wam tutaj już przedstawiałem. Takie małe elementy domu.

A za parę miesięcy odwiedzimy Cię tato. Już nie mogę się doczekać.
Darmowe liczniki